Podstawowe narzędzia

Pragniesz rozpocząć przygodę ze złotnictwem...
...ale nie masz zielonego pojęcia jak?
Byłam kiedyś w tym miejscu. Chciałam się rozwijać, a w najbliższym otoczeniu nie znalazłam nikogo, kto podpowiedziałby mi, jakie narzędzia będą przydatne i co mogłabym z ich użyciem zrobić. Szukałam blogów, artykułów, zbierałam strzępki informacji i składałam je sobie w większy obraz. Niejednokrotnie informacje okazywały się błędne (albo nawet prawdziwe, ale wymagające jeszcze wiedzy o dodatkowych zmiennych), o czym przekonywałam się boleśnie w trakcie skazanych na niepowodzenie prób realizowania swoich biżuteryjnych pomysłów. Z biegiem czasu zaczęłam poznawać ludzi z branży, na których pomoc i dobre słowo zawsze mogę liczyć, i niejednokrotnie dzięki ich podpowiedziom udawało mi się rozwiązać problemy, których sama w życiu bym nie rozwikłała. 🫶
Nie ma absolutnie żadnego znaczenia, czy pracę w metalach widzisz jako swoją przyszłą drogę, czy traktujesz ją wyłącznie hobbystycznie, istnieją takie narzędzia, bez których ciężko jest zacząć. Wiem, że samodzielne szukanie wiedzy nie jest proste, informacje porozrzucane są na różnych forach czy w filmikach (dodatkowo, będąc laikiem, ciężko jest zrozumieć wiele rzeczy, szczególnie gdy jeszcze są w obcych językach - i nie mam tu na myśli angielskiego), zaś sklepy branżowe roją się od najróżniejszych wihajstrów o dziwnych nazwach, lecz wielokrotnie brakuje im opisów, do czego toto służy...
Na podstawie swoich doświadczeń chętnie pomogę Ci skonstruować bardzo podstawowy (i kompaktowy) warsztacik 🙂
Zacznę od kawałeczka historii
Gdy kilkanaście lat temu odkrywałam świat wire-wrappingu (jest to technika polegająca na wyplataniu biżuterii z drutu, bez konieczności lutowania), moimi jedynymi narzędziami były 3 pary szczypiec: tnące, płaskie zbieżne oraz okrągłe. Pierwszymi odcinałam odpowiednie kawałki drutu, pozostałe dwie służyły mi do wyginania z drutu najróżniejszych kształtów. Zdawać by się mogło, że taki zestaw to bardzo niewiele, miał jednak dwa atuty: był zupełnie wystarczający do hobbystycznego skręcania drucianej biżuterii, a ponadto zajmował niezwykle mało miejsca (więcej potrzebowałam go na różnorakie koraliki i dwie szpulki drutu - grubego i cieńszego).
Udało mi się w odmętach starego dysku zaraz obok słynnej copypasty odnaleźć kilka zdjęć moich dawnych prac:

Jako że apetyt rośnie w miarę jedzenia, w pewnym momencie zapragnęłam spróbować nowych sposobów kształtowania drutu, co przy użyciu wyłącznie szczypiec nie było możliwe - mój skromny zestaw powiększył się o młotek i kowadełko, a także trochę więcej szczypiec o innych kształtach. A później tej siły już nie dało się powstrzymać... 😆
Koniec historii, pora na konkrety.
Poniżej znajdziesz listę narzędzi pogrupowanych wedle ich głównego przeznaczenia, elementy podkreślone uważam za niezbędne do pracy, bez innych da się przeżyć (ale są bardzo pomocne na dalszym etapie rozwoju).
Podstawowe narzędzia
Kształtowanie
Absolutną podstawą narzędzi służących do kształtowania, zarówno drutu, jak i blachy, są szczypce:
- tnące (boczne lub czołowe),
- płaskie zbieżne,
- okrągłe,
- płaskie o szerokich końcach,
- płasko-okrągłe (tzw. szyncęgi), idealne do tworzenia pierścionków,
- szczypce z silikonowymi końcówkami - pozwalają kształtować metal bez pozostawiania na nim śladów.
Młotki:
- najzwyklejszy metalowy młotek - na samym początku jest w zupełności wystarczający,
- młotek cyzelerski - oprócz jednej płaskiej powierzchni posiada też zaokrągloną główkę, pozwalającą na fakturowanie metalu,
- młotek drewniany - pomocny przy kształtowaniu pierścionków na ryglu oraz podczas prostowania blachy, bez ryzyka uszkodzenia powierzchni metalu,
- młotek o końcówce z tworzywa sztucznego - alternatywa dla młotka drewnianego.
Kolejne narzędzia do kształtowania:
- kowadełko,
- rygiel metalowy (drewniany na początku też da radę) - narzędzie niezbędne, jeśli chcesz wykonywać pierścionki,
- metalowe narzędzie o płaskiej powierzchni i zaokrąglonych krawędziach do zaginania opraw kamieni - tradycyjnie zwane zaginaczem bądź stopką - u mnie do dzisiaj tę rolę pełni kawałek starego wiertła z końcówką wygładzoną papierem ściernym 😅

Od lewej: ultrapodstawowy zestaw szczypiec, młotek, kowadełka

Od lewej: młotek cyzelerski i drewniany, rygiel stalowy, więcej szczypiec
Cięcie i szlifowanie
Przejdźmy teraz do procesu dzielenia metalu na mniejsze elementy:
- (wspomniane już wyżej szczypce tnące - w sam raz do cięcia drutu),
- nożyce do blachy,
- ramka, czyli metalowa konstrukcja, w której montuje się brzeszczoty i z jej pomocą wycina się z blachy najróżniejsze elementy i ażury,
- brzeszczoty do metalu, czyli piłki włosowe; występują w różnych grubościach zapisywanych numerami od najcieńszych do najgrubszych: 10/0, 8/0, ... 2/0, 0, 1, 2, ... 8, 9, ... (w mojej opinii najbardziej uniwersalną grubością jest 2/0),
- fajnagiel (inaczej jaskółczy ogon) - deska z wcięciem montowana do blatu za pomocą ścisku, służy do stabilnego podparcia ciętego metalu,
- jeśli uznać, że proces wiercenia również należy do cięcia, to przyda Ci się też ręczna wiertarka (tzw. "furkadełko") i wiertło do metalu (średnica 1mm na początek wystarczy),
- nie musisz od razu kupować elektrycznej miniszlifierki, choć nie ukrywam, że jest ona niezwykle przydatna (a wraz z nią frezy do metalu w różnych kształtach i wielkościach oraz gumki polerskie).
Jako że po cięciu krawędzie należy wyrównać, pomocne będą do tego:
- większy płasko-okrągły pilnik do metalu (o gradacji 2 lub 3),
- pilniki iglaki - są to małe, bardziej specjalistyczne pilniki, służące do obróbki trudno dostępnych powierzchni i nadawania jej konkretnych kształtów,
- papier ścierny o różnych gradacjach, np. 220, 500, 800, 1000, 1500 (im wyższa, tym finalnie gładszą i połyskliwą powierzchnię można uzyskać).

Od lewej: ramka z brzeszczotem, fajnagiel, nożyce do blachy

Od lewej: furkadełko, pilniki, papiery ścierne
Inne przydatne narzędzia
Uchwyty! Wierz mi, nie wszystkie rzeczy da się utrzymać w dłoniach czy szczypcach, niejednokrotnie będzie Ci potrzebny "mocniejszy" i stabilny chwyt (sama kiedyś naiwnie sądziłam, że uchwyty są przereklamowane, a teraz bez nich żyć nie mogę XD):
- imadło przytwierdzane do blatu,
- kluby, czyli ręczne imadełka - sprawdzają się wyśmienicie przy oprawianiu kamieni w pierścionkach,
- ręczny uchwyt typu grzybek, pozwala nie tylko na chwytanie drobnych elementów (takich jak kawałki drutu, gdy chce się im oszlifować końce), ale też drobnych narzędzi.
Przydadzą Ci się również:
- suwmiarka - precyzja w pomiarach jest niezwykle ważna (dla przykładu: różnica pomiędzy kolejnymi rozmiarami pierścionków wynosi zaledwie 1 mm wewnętrznego obwodu pierścionka i 0,33 mm wewnętrznej średnicy),
- cyrkiel traserski - przyda się do zaznaczania na powierzchni metalu identycznych odległości, rysowania okręgów itd.,
- rygiel miarowy do mierzenia pierścionków i obrączek,
- obrączki miarowe do ustalania rozmiaru palca,
- cienki flamaster do rysowania na blasze (może być też rysik traserski).

Od lewej: kluby, imadło, uchwyt grzybek

Od lewej: cyrkiel traserski, suwmiarka, rygiel i obrączki miarowe
Wszystkie wymienione dotychczas narzędzia są w pełni wystarczające, by tworzyć biżuterię bez konieczności użycia wysokich temperatur - są w sam raz do wire-wrappingu i mechanicznego łączenia ze sobą elementów, np. poprzez nitowanie. Jeżeli nie czujesz potrzeby pracy z palnikiem, to narzędzia podane w dalszym ciągu tego artykułu zapewne nie będą Cię szczególnie interesować, ale mimo to zachęcam do przejrzenia reszty listy i zaraz powiem Ci dlaczego 😉
Wskutek wyginania i uderzania młotkiem metal się utwardza, co w pewnym momencie uniemożliwia dalsze jego kształtowanie (utwardzony drut prędzej pęknie), ale można temu zaradzić poprzez wyżarzanie, czyli nagrzewanie metalu i szybkie schładzanie go: grzejemy palnikiem drut (lub element z blachy) do momentu aż zacznie świecić się na czerwono (należy przy tym jednak uważać, by nie przesadzić, bo zamiast wygrzania stopimy nasz drucik), a następnie prędko chłodzimy drut w zimnej wodzie. Dzięki temu metal znów staje się plastyczny i możemy dalej go wyginać... do momentu aż znów się utwardzi - wtedy cały proceder trzeba powtórzyć.
Niezbędnik wyłącznie do wyżarzania metalu wygląda następująco: palnik (alternatywą jest tu kuchenka gazowa), stalowa pęseta, naczynie z zimną wodą, roztwór kwasku cytrynowego do usunięcia tlenków pojawiających się na metalu w trakcie procesu wygrzewania (przepis znajdziesz na liście poniżej).
Lutowanie
Lutowanie to proces trwałego scalania metalowych elementów za pomocą stopu metali o temperaturze topnienia niższej niż łączone elementy (lutu). Lutowanie dzieli się na "miękkie", poniżej 450°C, stosowane np. w elektronice i technice Tiffany'ego, i "twarde", powyżej 450°C, stosowane właśnie w złotnictwie.
Do lutowania potrzebne będą Ci:
- palnik - bez niego ani rusz XD; na samym początku, do lutowania drobnych przedmiotów wystarczająca będzie lutownica gazowa napełniana gazem do zapalniczek, np. Dremel lub Proxxon (z pomocą takiego małego palniczka stworzyłam mnóstwo biżuterii i dopiero rozpoczęcie pracy w złocie zmusiło mnie do zmiany na palnik Orca montowany do butli na propan-butan),
- pęseta stalowa, służąca do manewrowania lutowanymi elementami oraz do nakładania lutu (do tej ostatniej czynności przydatna jest też, acz nieobowiązkowa, igła tytanowa),
- pęsety zaciskowe i "trzecia ręka" (pęseta na ruchomym ramieniu), pomocne w utrzymywaniu lutowanych elementów w preferowanych pozycjach,
- ogniotrwała płytka do lutowania - może to być kawałek cegły szamotowej, skamoleks, kostka węgla drzewnego, "plaster miodu" (czyli taka specjalna ceramiczna płytka z dużą liczbą otworów),
- lut srebrny - spoiwo służące do łączenia ze sobą metalowych elementów. Gotowy lut występuje w trzech "twardościach" (w mocnym uproszczeniu: w trzech różnych temperaturach topnienia) - lut miękki, średni i twardy - potrzebne będą wszystkie trzy twardości; lut można kupić w formie np. drutu, który potem tnie się na małe kawałeczki i układa w miejscach połączeń,
- lutówka, czyli substancja, dzięki której łączone powierzchnie nie utleniają się, a lut płynie i trwale spaja elementy; na rynku są dostępne gotowe płyny, takie jak Abdek albo Fluoron; można też używać boraksu - osobiście robię tak, że w małym moździerzu ucieram proszek z niewielką ilością wody i powstałą pastę nakładam na lutowane elementy,
- kwasek cytrynowy do sporządzenia kąpieli do wytrawiania - pod wpływem wysokich temperatur powierzchnia metalu się utlenia i oprócz wątpliwych walorów estetycznych (robią się nieładne ciemne plamy) utrudnia dalsze lutowanie. Kilkuminutowa kąpiel w ciepłym roztworze kwasku cytrynowego (10 g kwasku na 200 ml wody) skutecznie usunie tę newralgiczną warstwę. Pamiętaj, że po wytrawieniu należy opłukać biżuterię w czystej wodzie,
- przyda się zatem również słoik z czystą wodą, w którym oprócz płukania można studzić wyżarzony metal (dzięki czemu stanie się on bardziej miękki),
- mosiężna lub miedziana pęseta do wyciągania biżuterii z kwasku (stalowa pęseta będzie powodować niepotrzebne reakcje chemiczne w połączeniu z kwasem),
- kawałki szmatek do wycierania.

Od lewej: igła tytanowa i stalowa pęseta, podkłady do lutowania, lutownica gazowa

Od lewej: zestaw do wytrawiania, abdek, boraks w moździerzu

Po lewej: lut srebrny, pęsety zaciskowe i "trzecia ręka", gaśnica (bo lepiej dmuchać na zimne 😉)
Garść uwag na zakończenie
Cała powyższa lista powstała na bazie moich osobistych doświadczeń - swoją pierwszą biżuterię przy użyciu palnika tworzyłam na podłodze w kuchni (za podkład do lutowania służył mi kawałek półki z pieca do wypalania gliny, z resztkami jakichś ceramicznych glutów przyrośniętych do powierzchni na wieczność), mając wyłącznie średni lut, bo nikt nie powiedział mi, że przy łączeniu ze sobą więcej niż dwóch elementów trzeba mieć luty o zróżnicowanych temperaturach topnienia... 😅 Rzeczywistość prędko zweryfikowała moje możliwości i potrzeby, więc chcąc nie chcąc robiłam kolejne narzędziowe zakupy.
Ach, mój prototypowy mosiężny chrząszcz powstał właśnie na kuchennej podłodze, tak więc nie trzeba mieć wcale wypasionego stanowiska pracy, by tworzyć skomplikowane rzeczy 😁
Początkowo (później też) narzędzia nie muszą być nowe, warto poszukać używanych, czy to w domowych zasobach, czy w internecie. Z kolei kupując nowe, nie musisz wybierać najdroższych. Dla przykładu, mam kilkanaście sztuk szczypiec o różnych kształtach i większość z nich nie kosztowała więcej niż 30 zł - co pewien czas serwuję im szlifowanie powierzchni papierem ściernym, żeby usunąć wszelkie wyszczerbienia (pamiętaj: gładkie narzędzia to gładka powierzchnia biżuterii 😉).

Cóż, każdy jakoś zaczynał... 😅
Narzędzia narzędziami, ale jest jeszcze coś, co przyda Ci się przy robieniu biżuterii - i są to materiały: potrzebne będą gotowe blachy i druty, na przykład z miedzi lub mosiądzu. Miedź cechuje się dużą miękkością, wyśmienicie nadaje się do biżuterii w technice wire-wrapping, mosiądz zaś jest znacznie twardszy (po wyżarzeniu oczywiście mięknie, ale nie aż tak, jak miedź), więc jeśli nigdy nie było Ci dane robić biżuterii, to może nie wybieraj go w pierwszej kolejności. 😅
Na dobry początek:
- drut grubości 1-1,2 mm - dobry do konstrukcyjnych elementów w wire-wrappingu, łapek do montażu większych kamieni, etc. (na obrączki do pierścionków może być nieco za cienki, lepiej robić je z 1,5 mm),
- drut grubości 0,3-0,4 mm - do robienia wszelakich oplotów w wire-wrappingu, łańcuchów w metodzie viking knit,
- blacha 1,2 mm jest wystarczająco gruba, by robić z niej szyny do pierścionków,
- blacha 0,8 mm - bardzo uniwersalna, przyda się do wisiorków, bransoletek, kolczyków (choć tu może być za gruba i przez to zbyt ciężka),
- blacha 0,3-0,4 mm - do robienia opraw (tzw. carg) kamieni.
W przypadku, gdy cokolwiek będzie dla Ciebie niejasne bądź zechcesz wiedzieć trochę więcej ponad to, co napisałam w tym artykule, nie krępuj się i napisz do mnie na FB lub insta, postaram się opowiedzieć na Twoje pytania 😊
Pozdrawiam cieplutko!
P.S. Jeśli znasz kogoś, komu przydałaby się powyższa wiedza, podeślij jej/mu link do mojego bloga.

Nie zapomnij też o najbardziej podstawowych narzędziach: kartce i ołówku - by szkicować, co tylko przyjdzie Ci do głowy!



